Pierwsze minuty meczu nie były porywającym widowiskiem. Wszystko za sprawą gości, którzy schowani za podwójną gardą nie przekraczali linii trzydziestu metrów od własnej bramki, oczekując tam piłkarzy Zagłębia, którzy przez blisko kwadrans nie potrafili się przedostać w pole karne Znicza.
Gdy piłkarze Zagłębia złapali swój rytm wiadomo było, że bramki dla „Miedziowych” są tylko kwestią czasu. Lubinianie ze spokojem rozgrywali piłkę na połowie przeciwnika, który zupełnie nie potrafił sobie poradzić ze świetnie spisującymi się piłkarzami Zagłębia. Podopieczni Dariusza Fornalaka umiejętnie, i bardzo szybko potrafili przenieść ciężar gry z jednej strony boiska na drugą, z czym zupełnie nie radzili sobie piłkarze Znicza.
Efektem dobrej gry Zagłębia była bramka zdobyta w 26 minucie spotkania. Po rzucie rożnym i sporym zamieszaniu pod bramką gości Grzegorz Bartczak strzałem głową, z niewielkiej odległości umieścił piłkę w bramce. Po zdobytej bramce lubinianie nie spoczęli na laurach tylko szukali okazji do podwyższenia rezultatu. Sztuka ta udała im się w 42 minucie meczu. Po rzucie wolnym dla gości, w okolicach linii środkowej boiska, futbolówkę piłkarzom gości odebrał Micanski, a następnie odegrał ją do Roberta Kolendowicza. Pomocnik Zagłębia pociągnął ją kilkadziesiąt metrów, ograł powracającego obrońcę gości i odegrał piłkę do podążającego za akcją Micanskiego, który strzałem z 6 metrów nie miał problemów z pokonaniem bramkarza gości.
Po zmianie stron inicjatywę przejęli goście, jednak pomimo tego piłkarze Zagłębia nie pozwalali im na zbyt wiele. Na dowód tego, może świadczyć fakt, że piłkarze Znicza nie oddali ani jednego groźnego, a co jeszcze ważniejsze – celnego strzału na bramkę Zagłębia, i spotkanie zakończyło się dwubramkowym zwycięstwem Zagłębia.